Mama wyrzuciła mnie z domu dzień przed urodzinami mojego ojczyma. Następnego dnia dowiedziałam się, że podczas jego przyjęcia wydarzyła się straszna tragedia. Wtedy zrozumiałam, że mama miała powód, żeby kazać mi odejść.

Wpatrywałam się w dom.

Wtedy zauważyłam drugą karetkę, stojącą nieco dalej na ulicy.

Bartosz siedział na krawężniku.

Miał ręce skute kajdankami za plecami.

— O mój Boże…

Odwróciłam się do funkcjonariusza Millera.

— Co się tutaj wydarzyło?

Zaprowadził mnie w stronę radiowozu stojącego z dala od tłumu.— Pani matka zadzwoniła do nas krótko przed południem.

— Dlaczego?

— Powiedziała dyspozytorowi, że obawia się, iż Ryszard zamierza kogoś skrzywdzić.

Zaschło mi w ustach.

— Kogo?

Funkcjonariusz Miller spojrzał mi prosto w oczy.

— Panią.

Usiadłam.

— Co?!

Miałam wrażenie, że świat przechyla się pod moimi stopami.

Policjant ostrożnie kontynuował:

— Pani matka powiedziała, że poprzedniego wieczoru znalazła wiadomości w

Comments

Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Privacy Policy