chciały jeść, ojciec opowiadał im o fikcyjnym lekarzu.
Postać ta była nazywana „doktorem Rębaczem”.
Według żartobliwej historii miał on przychodzić do niejadków i karmić ich dożylnie.
Dla rodziców miało to być zabawne.
Jednak z perspektywy małych dzieci taka opowieść bywała straszna.
Marianna po latach wspomina ten specyficzny humor ze świadomością jego charakteru.
Nie przedstawiała jednak historii jako dowodu rzeczywistego zagrożenia.
Była to anegdota dotyczącarodzinnego sposobu żartowania.
Rodzice traktowali córki jak partnerów
Marianna podkreśliła również, że rodzice traktowali ją i Aleksandręw sposób partnerski.
To ważny element jej wspomnień.
W domu panowało specyficzne poczucie humoru.
Dorośli nie zawsze dostosowywali żarty do wieku






Comments