przygodą.
Było jego zawodem.
Pasją.
I sposobem na życie.
W programie radził sobie na tyle dobrze, że dotarł do grona półfinalistów.
Wraz z innymi uczestnikami poleciał również do Meksyku.
To właśnie tam odbywała się jedna z najbardziej charakterystycznych części tamtej edycji.
Dla wielu uczestników podobny wyjazd był kulinarną przygodą życia.
W przypadku Mariusza później miał również bardziej osobisty wymiar.
Kuchnia meksykańska powróciła bowiem w jego kolejnych zawodowych projektach.Po programie nie zniknął z gastronomii
Nie każdy uczestnik kulinarnego talent show zostaje później zawodowym restauratorem.
Mariusz Komenda już wcześniej był jednak mocno związany z gotowaniem.
Po „MasterChefie” nadal rozwijał swoje umiejętności.
Działał






Comments