Mama zawsze powtarzała:
— Wytrzymaj tylko do końca szkoły. Potem będziesz mogła odejść.
Myślałam, że chodzi jej o wyjazd na studia.
Najwyraźniej miała na myśli tamten piątkowy wieczór.
Spojrzałam na walizkę.
— Spakowałaś moje rzeczy?
— Część z nich.
— Dlaczego?
Jej usta zaczęły drżeć.
— Proszę cię, kochanie.
Nienawidziłam widzieć jej tak przerażonej.
— Co zrobiłam?
Nic.
— Więc dlaczego wyrzucasz mnie z domu?
— Nie wyrzucam cię.
— Mamo, dosłownie stoisz tutaj z moją walizką!
Jej oczy wypełniły się łzami.
— Proszę, nie utrudniaj mi tego.
Wtedy się zdenerwowałam.
— Tobie mam nie utrudniać?!
Wzdrygnęła się.
Dzisiaj żałuję tych słów.
Ale wtedy wcale ich nie żałowałam.
— Jutrosą urodziny Ryszarda —






Comments