Mama wyrzuciła mnie z domu dzień przed urodzinami mojego ojczyma. Następnego dnia dowiedziałam się, że podczas jego przyjęcia wydarzyła się straszna tragedia. Wtedy zrozumiałam, że mama miała powód, żeby kazać mi odejść.

powiedziałam. — Chodzi o to, że nie chce mnie na swoim przyjęciu?

— Nie.

— Więc mi to wyjaśnij.

— Nie mogę.

— Dlaczego?

Ponownie spojrzała w stronę schodów.

Ściszyłam głos.

— Czy on ci grozi?

Wyraz jej twarzy całkowicie się zmienił.

Tylko na sekundę.

Ale to zauważyłam.

Mama…

Złapała mnie za ramię.

— Wyjdź dzisiaj.

— Chodź ze mną.

— Nie mogę.

— Możesz.

— Nie.

Głos jej się załamał.

A potem wyszeptała:

— Alicja, jeśli kiedykolwiek w życiu mi ufałaś, proszę, zaufaj mi teraz.

Nie ufałam jej.

A przynajmniej nie do końca.

Ale strach bywa zaraźliwy.

Podniosłam walizkę.

— Gdzie mam się podziać?

Wcisnęła mi w dłoń złożone banknoty.

Siedemset dwadzieścia

Comments

Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Privacy Policy