z wiedrami chryzantem, powiedziałem od niechcenia:
Kartę ma Iwona. Tak łatwoj. Robi zakupy, płaci rachunki, co pozwala jej chwilę odpocząć.
A jak ci czegoś trzeba?
Mówię. – Wzruszyłmi szlakami. – Albo nie mówię. Co mi trzeba, w moim wieku?
Zerknęłam na jego buty. Lewy miał pękniętą podeszwę, przyklejoną czymś przezroczystym. Przypomniałam sobie, że od pół roku, kiedy do niego dzwonię, odbieram Iwonę. „Tata ma zużyte”, „tata śpi”, „tata nie ma środków, ja mu potem doładować”. działać, że to starość. Że zapominam.
Jestem księgową od dwudziestu sześciu lat. Liczbymam w głowie, czy chcę, czy nie. I w tamtym samochodzie, z silnikiem na luzie,






Comments