w jej ręce zatrzymał się w pół drogi.
Bo zgubiłby. Bo nie pamiętasz PIN-u. Bo ja wszystko załatwiłem. – Odstawiony talerz na suszarkę, niż trzeba było. – A co, poskarżył się?
Poproś mnie o złote na znicze dla mamy.
Odwrócić się. Miał mokre ręce i oddzielne od pary twarz.
To czemu mnie nie poprosił?
No właśnie, Iwona. Czemu?
Przez chwilę słychać było tylko kapiący kran. Potem moja siostra została ciężko na taborecie, z obowiązkowymi nagłówkami, i powiedziała tak, jakby trzymała sięw sobie od miesięcy.
Że Marka zwolnili rok temu, kiedy zamknęli zakład, aw jego wieku nikt nie chce. Że ekogroszek zdrożał, że






Comments