Tata od dwóch lat mieszka u siostry – “ma tam wszystko”. Przed Wszystkimi Świętymi poprosił mnie po cichu o pięćdziesiąt złotych na znicze dla mamy. W samochodzie powiedział, że kartę do jego konta Iwona trzyma u siebie

dom po teściach jest stary i pochłania ciepło jak sito. Że tata bierze leki, za które płaci w aptece, że trzy razy w tygodniu pierze jego pościel, bo w nocy się poci, że zabiera go do kardiologa, do okulisty, do lekarza rodzinnego.


Tak, płacę z jego emerytury. Za prąd, za opał, za jedzenie. Bo on tu mieszka, Gosia. Bo inaczej byśmy nie dali rady. – Głos jej się załamał. – A ty przyjeżdżasz raz na dwa miesiące z sernikiem i grozisz na mnie, jakbym go okradała.


Nie patrzę tak.


Patrzysz. Teraz też.


Miała rację. Patrzyłam. I nagle prowadzą też siebie – z tym

Comments

Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Privacy Policy